Zapraszamy do przeczytania wywiadu przeprowadzonego podczas IV Rodzinnego Turnieju Tenisa Stołowego z Katarzyną Marszał, złotą medalistką Igrzysk Paraolimpijskich oraz trenerką Kadry Narodowej Elżbietą Madejską. 

                            Katarzyna Marszał

 „…moje prywatne motto brzmi: „trzeba wierzyć niezłomnie, pamiętać o swoich marzeniach i być cierpliwym”. Trzeba marzyć, chcieć i pracować i czerpać z tego radość”.

 

Jakub Kazimierczuk – Na początek naszej rozmowy z przyjemnością dowiem się dlaczego Pani wybór padł właśnie na tenis stołowy, od czego zaczęła się Pani przygoda z tym sportem?

Katarzyna Marszał – Na początku trenowałam lekkoatletykę, troszkę grałam w piłkę nożną i biegałam. Na pewno był to w dużej mierze wpływ mojego Taty i mojej Mamy, ponieważ oboje trenowali. Można powiedzieć, że to taka ‚sportowa rodzina’. A tenis stołowy tak naprawdę przypadkiem. Wystartowałam w biegu niepodległości i zostałam zauważona z perspektywą bycia w drużynie. Ale na początku skupiałam się na biegach, na skoku w dal. Absolutnie nie brałam pod uwagę, że mogłabym grać w tenisa stołowego na poważnie. Z czasem pojawiły się jednak pierwsze sukcesy, medal na mistrzostwach Polski…No i tak to się zaczęło. Znalazły się osoby, które mnie zachęciły i pokierowały w odpowiednią stronę.

J.K. – Czyli można powiedzieć, że to w pewnym sensie przypadek zadecydował o Pani dalszym życiu, chociaż ważny jest też wpływ osób, które z zewnątrz dostrzegą nasz potencjał.

K.M. – No tak.

J.K. – Co było dla Pani największą trudnością w karierze?

K.M. – W moim przypadku nie brałam tenisa stołowego na poważnie, a poza tym lubiłam biegać. Moja niepełnosprawność dotyczy nóg i rąk, czego może nie widać przy stole, ale to problem z uchwytem rakietki, utrzymaniem jej i ustawieniem odpowiedniego kąta podczas zagrań stanowiły dużą trudność. Forhendem na początku w ogóle nie potrafiłam z tego powodu zagrać. A później okazało się, że jeszcze na przeciwko mnie stoi rywal. W biegach czy skoku w dal jest inaczej, jestem sama ze sobą i swoimi myślami. Grając w tenisa muszę patrzeć na kogoś i szybko reagować.

J.K. – Jakie cechy charakteru są szczególnie istotne w tej dziedzinie sportu? Na co młodzi ludzie powinni zwracać uwagę, by wykształcić również swoją osobowość i być dobrymi zawodnikami?

K.M. – Wydaje mi się, że w sporcie ważny jest talent, ale o wiele ważniejsza jest pracowitość i wytrwałość. W tenisa stołowego może grać każdy niezależnie od cech osobowości, najważniejsze jest czarpanie radości z tego co się robi, wtedy też przychodzą sukcesy. Owszem liczy się umiejętność koncentracji, spryt, szybkość w podejmowaniu decyzji, ambicja… ale sport również rozwija te cechy i kształtuje. Warto spróbować.

J.K. – Ile czasu dziennie zajmuje Pani trening?

K.M. – Co najmniej pięć razy w tygodniu przynajmniej po dwie godziny. Dla początkujących powinno to być minimum trzy razy w tygodniu po dwie godziny. A jak jesteśmy na zgrupowaniu kadr to przypuśćmy przez dwa tygodnie mamy po dwa-trzy treningi dziennie, niektóre nawet po trzy i pół godziny. Do tego dochodzą dodatkowe zajęcia jak odnowa biologiczna czy praca z psychologiem.

J.K. – To naprawdę dużo pracy. A co daje Pani taką motywację do tego żeby dalej się wytężać nawet przy zmęczeniu fizycznym?

K.M. – To chyba wynika z charakteru, sport jest całym moim życiem i bez niego nie jestem w stanie funkcjonować. Dodatkową motywacją jest utrzymywanie sprawności na wysokim poziomie.

J.K – Ma Pani czas na inne dyscypliny? Nawet tak dla siebie, rekreacyjnie?

K.M. – Jak przydarzy mi się kontuzja to mam dużo czasu na takie zajęcia jak siłownia, badminton czy różne gry zespołowe. Trening tenisa stołowego procentuje w każdej innej formie aktywności fizycznej. Niezależnie od tego czy jest to jazda na rowerze, na rolkach, pływanie czy gra w koszykówkę to sprawność uzyskana dzięki treningom się przydaje.

J.K – Czy ma Pani jakiś związek z Białołęką?

K.M. – Mieszkam niedaleko Białołęckiego Ośrodka Sportu już prawie 6 lat.

J.K. To może Pani z bliska obserwować działalność tego obiektu. Jak Pani ocenia funkcjonowanie tej placówki?

K.M. – Myślę, że obydwa obiekty Białołęckiego Ośrodka Sportu między innymi dzięki swoim rozmiarom dają możliwość rozwoju w różnych dziedzinach. Ścianka do wspinaczki, basen, boiska…Dla dzieci, amatorów i seniorów to świetna możliwość odczuwania radości jaką daje sport.

J.K. – Czy jest jakieś szczególne zdanie, którym mogłaby Pani podzielić się z młodymi ludźmi, które pomogłoby znaleźć im odpowiednią drogę?

K.M. – Takie moje prywatne motto brzmi: „trzeba wierzyć niezłomnie, pamiętać o swoich marzeniach i być cierpliwym”. Trzeba marzyć, chcieć i pracować i czerpać z tego radość.

 

                            Elżbieta Madejska

„…Każdy młody człowiek musi sam znaleźć swoje miejsce w życiu”.
Jakub Kaźmierczuk – Dlaczego w Pani przypadku wybór by uczyć i pomagać innym padł akurat na tenis stołowy?

Elżbieta Madejska – Można powiedzieć, że do tej dyscypliny trafiłam trochę z konieczności.
Jako młoda osoba złamałam obydwie ręce naraz. Po zdjęciu gipsu lekarz powiedział, że albo tenis stołowy albo badminton w formie rehabilitacji. A ponieważ Tata miał znajomych, którzy się zajmowali tenisem stołowym, więc mnie zaprowadził do Klubu Sportowego „Spójnia” Warszawa. Przez ładnych kilkanaście lat grałam jako zawodniczka, a później trafiłam do Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, zrobiłam uprawnienia trenerskie na podyplomowych studiach w Gdańsku i tak to się dalej potoczyło.

J.K. – Widząc Panią na turnieju nie da się nie zauważyć tego ile serca Pani wkłada w pracę.

E.M. – Ja uważam, że albo coś robimy porządnie albo wcale.

J.K.- Dobra zasada. Jakie wartości są szczególnie przydatne w sporcie?

E.M. – W każdym sporcie i każdej działalności ludzkiej ważna jest motywacja. Jeśli nie znajdziemy w samych sobie wewnętrznej motywacji do robienia rzeczy łatwych, trudnych, a nawet tych pozornie niemożliwych do zrobienia, to nic z tego nie będzie. Na pewno ważne są też cierpliwość i wytrwałość.
Nie da się opanować techniki w tenisie stołowym w trybie przyspieszonym. To nie są naturalne ruchy jak w niektórych innych dziedzinach, gdzie ktoś może mieć naturalną łatwość poruszania się. Tutaj wszystko musi być nauczone i wyćwiczone. Pewne cechy osobnicze mogą pomagać, ale nie znam zawodnika, który w krócej niż pięć lat opanowałby w pełni podstawową technikę. Nigdzie na świecie nie jest to możliwe, to po prostu wymaga czasu i pracy.

J.K. – A co jest taką motywacją dla Pani?

E.M. – Dla mnie motywacją są osiągnięcia zawodników, którymi się opiekuję w reprezentacji kraju. Ale w wypadku innych podopiecznych są to różne czynniki. Dużo zależy od tego co jest motywacją dla konkretnej osoby. Osoby niepełnosprawne przychodzą na zajęcia systematycznie, ale w większości traktują to jako formę rekreacji, rehabilitacji. Są też oczywiście takie osoby, które chcą się dalej rozwijać jak Kasia Marszał czy Małgosia Jankowska, które naprawdę dużo osiągnęły. Wszystko zależy od tego kogo to dotyczy.

J.K. – Jak szybko i w jaki sposób można dostrzec potencjał w osobie, która zaczęła zajmować się jakąś dyscypliną sportu?

E.M. – Gdy ktoś trafia do klubu i zaczynamy pracę z taką osobą to naprawdę już po miesiącu niemalże z pewnością możemy określić czy dany zawodnik będzie odnosił duże sukcesy czy po prostu będzie „szczeblem” dla innych, pnących się na sam szczyt, co też jest bardzo istotne. Bierze się to z wiedzy o dyscyplinie i doświadczenia. To zależy jak szybko ktoś się uczy, jedni szybciej się uczą ale gorzej z zapamiętywaniem, a czasem jest odwrotnie.

J.K. – Co według Pani może być takim drogowskazem w myśleniu dla młodych osób?

E.M. – Każdy młody człowiek musi sam znaleźć swoje miejsce w życiu. Tak samo jest w sporcie. Jeden wybierze wspinaczkę, drugi biegi a trzeci tenisa stołowego itd. Trzeba znaleźć coś co daje frajdę i możliwość realizowania się w jakimś zakresie. Tenis stołowy jest o tyle dobry właściwie dla wszystkich, że można bardzo wcześnie zacząć i bardzo późno skończyć. Rozgrywki dla weteranów odbywają się i w Polsce i na świecie, na Mistrzostwach Świata Weteranów potrafi startować po parę tysięcy osób i to nie są czterdziestolatki tylko osiemdziesięciolatki. Po drugie udowodniono naukowo, że tenis stołowy jest jedną z dyscyplin pomocnych przy rozwoju mózgu i utrzymaniu jego sprawności. Amerykanie od wielu lat zajęcia z tenisa stołowego prowadzą dla osób chorych na Alzheimera, powoduje to, że te osoby mają wolniejszy postęp tej choroby, a to bardzo istotne.
Jest to sport dla każdej osoby i każdego rodzaju charakteru. Daje możliwość wykazania indywidualnych cech charakteru poprzez prezentowany styl gry. Osoby wycofane mogą grać defensywnie, a ci którzy mają chęć przejmowania inicjatywy będą grali atakiem. Możliwości praktycznie nieograniczone. Ważne jest na pewno przygotowanie fizyczne, ze względu na ilość ruchów rotacyjnych.

J.K. -Bardzo dziękuję za rozmowę.

Redaktor: Jakub Kazimierczuk

Videoklip z IV Rodzinnego Turnieju Tenisa Stołowego 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here